Rano zatelefonowałem ze swojego mieszkania do Ra] czyńskiej. Przeprosiłem ją za to, że spóźnię się na wyda) wane przez nią śniadanie. Potem pojechałem na dwora zaparkowałem wóz i czekałem na pociąg z Opola... Dostrzegłem wysiadającego Kosiorka. Wszystko się zgadzało.'Tak jak to zapowiedział, powrócił wcześniej. Obserwowałem, jak wyszedł na ulicę i rozglądał się za samochodem żony. Spodziewał się, że Krystyna po otrzymaniu depeszy przyjedzie po niego na dworzec. Wiedziałem, że gdy nie znajdzie wozu Krystyny, poszuka taksówki. Pobiegłem do swego samochodu i możliwie szybko, ale nie przekraczając przepisów drogowych, pojechałem do Morów. Przejeżdżając przed domem Kosiorków, bardzo zwolniłem i dałem sygnał klaksonem. W drzwiach ukazała się Krystyna. Nie zatrzymałem samochodu i nie rozmawialiśmy z sobą. Ona skinęła tylko głową, co oznaczało, że wszystko przebiega zgodnie z planem. To, że nie wysiadłem z wozu, też było sygnałem — znaczyło, żi Kosiorek wrócił do Warszawy. .

Caroline przechyliła głowę.. - A z jego ojcem Tadeuszem przyjaźnił się pan?. - Może to dobry znak.. I nic nie mogłoby nas rozłączyć - bo, jak okazało się potem, twój. U państwa Kosiorków to już jestem dawno. Siedem lat w lecie minie, jak u nich nastałam. Nie mogę narzekać, to dobrzy państwo. Uszanują człowieka, grzeczni są, nie powiem. Zwłaszcza nieboszczyk. Pan Kosiorek to był bardzo porządny człowiek... Nigdy nikomu złego słowa. I do żony też taki grzeczny był, głosu nigdy nie podniósł, żadnych awantur... Czasami to mi aż dziwno było, że oni tak ze sobą zgodnie. W małżeństwie, proszę pana, to różnie bywa. Humory rozmaite, awantury. Sama żyłam w małżeńskim stanie i u wielu małżeństw służyłam, to się napatrzyłam, jak to jest. Niby się kochają, z dzióbków sobie jedzą, a jak przyjdzie co do czego, to tylko uszy zatykać... Talerzami nieraz ciskają w siebie i grubsze słowa czasem chłop rzuci, a nawet i uderzy, zwłaszcza jak jest po wódce. A u Kosiorków nic takiego. Stale cicho..

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: